🐮 Gdzie W Bieszczady Zimą Z Dziećmi
Informacje praktyczne. Z centrum Warszawy dojazd do Nowej Słupi zajmuje tylko 2 godziny, a dla nas to dzisiaj przystanek w podróży do Dziadków. Przy początku szlaku w pobliżu kas biletowych Świętokrzyskiego Parku Narodowego znajduje się spory parking. W połowie stycznia 2021 r. nie było tutaj tłumów, a opłata stała wynosiła 10 zł.
Gra w paintball, wspinaczka w parku linowym, jazda na quadach i wozami terenowymi na pewno zaspokoją zwiększone zapotrzebowanie na adrenalinę. Jeśli do tej pory nie mogliście się zdecydować, gdzie się zatrzymać podczas urlopu z dziećmi w Bieszczadach, oferta Domków pod Horbem powinna rozwiać Wasze wątpliwości
Bieszczady stanowią kryterium ostoi także dla niedźwiedzia brunatnego. W naszym regionie występuje największa w kraju populacja tego gatunku. Wchodzi ona w skład populacji karpackiej żyjacej na terenie Polski, Słowacji, Romunii, Ukrainy, Węgier i Czech. Nasza polska to tylko 8% populacji ogólnokarpackiej.
4 Pomysły na Ferie w Bieszczadach. 4 Pomysły na Ferie w Bieszczadach Ferie w Bieszczadach dla wielu osób w naszym kraju stają się coraz częstszym pomysłem na spędzenie zimowego wypoczynku. Z roku na rok coraz więcej turystów dochodzi do przekonania, że naprawdę warto jechać w Bieszczady zimą. Dlaczego tak się dzieje?
Na pewno można go zobaczyć w Zagrodzie Pokazowej Żubra w Mucznem. Jadąc Wielką Pętlą Bieszczadzką, o której na pewno napiszemy więcej, warto zboczyć kilka kilometrów, żeby ją zobaczyć. Szczególnie z dziećmi. Atrakcja jest darmowa, wszystko dobrze zorganizowane włącznie ze ścieżką dydaktyczną.
Atrakcje w Szczawnicy zimą: piesze wędrówki. Palenica to doskonały punkt wypadowy dla wędrówek pieszych i rowerowych szlakami pienińskimi. Ze szczytu prowadzą różne wyznaczone szlaki górskie, między innymi na najwyższy szczyt Pienin Wysoką oraz do Szczawnicy Niżniej na Sokolicę i Trzy Korony. Wiele tras spacerowych można
Jak na Bieszczady baza noclegowa w Wetlinie jest dość duża. Gdzie się nie popatrzy, to wszędzie można dostrzec pokoje do wynajęcia, domki, agroturystykę, a nawet o wysokim standardzie apartamenty. Szczerze mogę polecić Pokoje Gościnne Dorota Andreasik, gdzie w tym roku mieliśmy przyjemność nocować. Bardzo przyjemne miejsce
Bieszczady o zachodzie słońca: znalezione w sieci. Bieszczady słyną z pięknych połonin i najlepiej je odwiedzać przed sezonem lub o świcie, gdy nie ma jeszcze zbyt wielu ludzi. Mamy do dyspozycji szlaki oznaczone tradycyjnie: czerwony, zielony, niebieski i czarny. Połoniny w Bieszczadach - Źródło j.w. Bieszczady to wyjątkowe
Parking: płatny parking w Kuźnicach przy hotelu Murowanica – 30 zł/ dzień. Bilety wstępów: Tatrzański Park Narodowy – 9 zł/os bilet normalny, 4,50 zł/os bilet ulgowy. Czas przejścia zielonego szlaku na Nosal: 1,5 – 2 godz. w dwie strony. Dystans: 4,5 km trasa w dwie strony, poziom trudności – trasa łatwa. Park Narodowy Punkt
Jeśli zastanawiasz się, gdzie wybrać się na pierwszą wycieczkę zimą w góry z dziećmi, moja propozycja to Kalenica w Górach Sowich.W tym wpisie znajdziesz kilka wskazówek na temat szlaku oraz tego, o czym warto pamiętać wychodząc w góry z dziećmi zimową porą.
Bieszczady z dziećmi to super pomysł! Warto pokazać im też trochę historii - Muzeum Bojków w Myczkowie, Skansen w Sanokum na bank im się spoboa! Ostatnio szukałem wycieczki i trafiłem tu etno.visitcarpathia.com. Polska, Slowacja, noclegi, restauracje, wszystko w jednym miejscu!
Wybierając się w Bieszczady z dziećmi, trzeba się liczyć z nieco trudniejszym dostępem do szlaków, niż na przykład w Tatrach (link powyżej). Wciąż jednak są miejsca, gdzie można wybrać się z wózkiem, a jeśli nosidła lub chusty nie są Wam obce, to bez problemu uda się Wam zobaczyć bieszczadzkie perełki.
4hCFbz. Wypoczynek w górach to coś, co w Polsce szczególnie polecamy. Zwłaszcza że możesz wybrać się w zasadzie w każde miejsce na naszej południowej granicy. Wszędzie czeka coś niezwykłego, unikalnego regionalnie, ale zawsze takiego… górskiego. Mamy w Polsce pasma wyższe i łagodniejsze. Jest coś dla miłośników wędrówek, wspinaczek, poznawania historii lub odpoczynku w ciszy. To gdzie w góry w Polsce?Tatry – Zakopane, Bukowina Tatrzańska, KościeliskoNa pytanie, gdzie w góry w Polsce, wielu nie zastanawiając się wiele, odpowiada – tylko w Tatry. Te ikoniczne już góry to miejsce, z którym wiąże się wiele historii, wspomnień oraz wydarzeń historycznych. Miejsce niezwykłe, a przy tym nadal w sporej mierze dziewicze i niepoznane. Najbardziej znane i najpopularniejsze miejsce wycieczek górskich w Polsce jest takim nie bez przyczyny. Jest tu sporo atrakcji zarówno dla miłośników wspinaczki, malowniczych spacerów oraz rozbudowane zaplecze gastronomiczno – lokalowe. Truizmem jest powiedzieć, że w Tatrach warto odwiedzić Zakopane – główny ośrodek turystyczny w okolicy. Może Zakopane?Sama magia tego miejsca urzeka, a przejawia się ona poprzez urokliwe uliczki, klimatyczne restauracje, kawiarnie czy muzea. Można obcować z historią, spróbować oscypka, zrobić sobie zdjęcie z misiem albo po prostu chłonąc tę górską atmosferę. Warto przy tym wybrać się na jeden ze szlaków. Nie wszystkie są trudne i wymagające, niektóre świetnie nadadzą się na wakacje z dziećmi. Te najbardziej popularne prowadzą do tatrzańskiej klasyki – Morskie Oko, Dolina Pięciu Stawów, Hala Gąsienicowa czy Gubałówką. Z tej ostatniej jest niezwykły widok na Zakopane, jak i całe Tatry. Na ambitniejszych czeka szczyt Giewontu, a dla profesjonalistów – Rysy. Jeśli dla kogoś turystyczne Zakopane jest zbyt głośne, więcej spokoju znajdzie on w Bukowinie Tatrzańskiej. Spokojniejsza miejscowość, również otoczona szczytami i pięknymi widokami, a przy tym dająca jeszcze lepsze możliwości zapoznania się z tatrzańską historią i folklorem. Przykładowo, Dom Ludowy regularnie organizuje festiwale. Na noc można zatrzymać się w schronisku na Polanie Głodówka i ponownie podziwiać Tatry – Karpacz, Szklarska PorębaSudety, czyli polskie vice Tatry, umieszczone są tym razem w południowo – zachodnich krańcach kraju. To również miejsce pełne pięknych widoków, rozległych tras pieszych i rowerowych – zachwycają szczególnie Karkonosze, największe pasmo w Sudetach. Mieści się tu także Karkonoski Park Narodowy, którego istnienie zapewnia ochronę dziewiczej przyrody. Jeśli chodzi o turystykę, najlepiej zacząć przygodę z Sudetami w Karpaczu. Miasteczko leżące u stóp Śnieżki jest świetną bazą wypadową na podróże po górach. Jest tutaj baza noclegowa, a także Muzeum Zabawek czy muzeum Karkonoskie Tajemnice. Czy to pieszo, czy za pomocą wyciągu możemy odwiedzić schronisko Nad Łomniczką, a potem wejść na samą Śnieżkę. Stamtąd też blisko do atrakcyjnego widokowo Kociołu Małego Stawu. Znanym i wartym odwiedzenia zabytkiem jest Świątynia Wang, dziś ewangelicka świątynia, która choć z drewna, powstała beż użycia ani jednego gwoździa. Sudety to także Szklarska Poręba. Miejsce, gdzie stykają się ze sobą pasma Gór Izerskich i Karkonoszy, a zachwycają wodospady Kamieńczyk i Szklarka. Wiodą do niej łatwe trasy piesze oraz kolej linowa. Dla spragnionych ezoterycznych wrażeń jest tutaj trasa po Magicznym Szlaku Ducha Gór. Podobno Liczyrzepa (ów Duch Gór) zajmuje się mieszkańcami lasu i chroni ukryte skarby. Na trasie można zabawić się w grę terenową. Zarówno Karpacz, jak i Szklarska Poręba to oczywiście też bogata gastronomia i moc atrakcji dla narciarzy. Oprócz tego w Sudetach można polecić Świeradów-Zdrój, Kudowę-Zdrój, Polanicę czy Stroń Śląski. Pieniny i BieszczadyGdzie jeszcze w góry w Polsce? Tym razem rzadziej uczęszczane, a tyleż samo warte odwiedzenia południowo – wschodnie pasma Karpat. Połoniny, muzyka i niedźwiadki – oto, co charakteryzuje słynne Bieszczady. Nieodmiennie kojarzą się z historią, długimi trasami spacerowymi, widokami (na upartego można zobaczyć stamtąd nawet rumuńskie szczyty) oraz prawdziwą ciszą i odprężeniem. Nie bez powodu ukuło się powiedzenie o rzuceniu wszystkiego i pojechaniu właśnie w Bieszczady. Południe Podkarpacia to jednak nie tylko miejsce dla odludków. Jest tu, chociażby słynne jezioro Solińskie (tzw. Solina), gdzie w sezonie wcale nie jest cicho i odludnie. Możesz skorzystać z oferty pobliskich uzdrowisk – Rymanów Zdrój czy Iwonicz Zdrój. Dla potrzeb duchowych warto odwiedzić Miejsce Piastowe – całe Bieszczady pokryte są dawnymi cerkwiami połemkowskimi lub ukraińskimi. Do tego rozbudowane zaplecze gastronomiczne i noclegowe, stoki narciarskie, trasy rowerowe. Nieco dalej na zachód leży pobliskie pasmo Pienin. Kolejne miejsce na łapanie wspomnień i widoków – Trzy Korony, spływy kajakowe Przełomem Dunajca i wiele innych – Sądecki, Śląski czy Żywiecki – Wisła, SzczyrkZachodnie Karpaty to także rozległe pasma Beskidów. Gdzie nie pojechać w góry w Polsce, tam zawsze czekają na Ciebie widoki, przyroda, świadectwa kultury i historii oraz trasy, trasy, trasy. Wycieczkowe, rowerowe, wspinaczkowe – nie inaczej jest w bliskim nam Beskidzie Sądeckim. Wiele o nim pisaliśmy na naszym blogu – przypomnijmy chociażby Krynicę Zdrój, Rabkę Zdrój, Muszynę, Babią Górę czy szlak na górę Pilsko. W tych okolicach na nocleg zapraszamy oczywiście do Willi u Marty, w Tyliczu. Gdzie jeszcze możesz udać się w góry Beskidy?Świetnym pomysłem jest wizyta w Wiśle, gdzie – poza wszystkimi wspomnianymi wcześniej atrakcjami z innych gór – odwiedzić możesz Pomnik Źródeł Wisły. Potuptać uczęszczanym deptakiem w Wiśle, zobaczyć Aleję Gwiazd Sportu, a skoro o tym mowa – skocznię narciarską im. Adama Małysza. Nie mógł być jej patronem nikt inny. Jest tam też słynna figura olimpijskiego skoczka wykonana z białej czekolady, choć znajduje się w Domu Zdrojowym. W Wiśle warto też wstąpić do kościoła pw. ap. Piotra i Pawła, a potem wyruszyć na Główny Szlak Beskidzki lub nad trzy Kopce może Szczyrk?Leżąca w dolinie potoku Żylica turystyczna miejscowość w zimie zaprasza narciarzy, zaś w wakacje pasjonatów wędrówek górskich i górskiej turystyki rowerowej. Znajdziesz tam nie tylko miejscówki do uprawiania sportu, ale też zorganizowane zaplecze logistyczne – wypożyczalnie, ośrodki sportów zimowych czy trenerów. Szczególnie polecane są trasy na Skrzyczne, Klimczok i Skalite. W samym Szczyrku również można spacerować po deptaku mijając rozmaite kawiarnie, sklepiki i restauracje. Nie brakuje tu też urokliwych miejsc noclegowych.
Pytanie o to gdzie jechać w Bieszczady zimą jest jednym z częściej pojawiających się wśród miłośników tych gór tuż po zakończeniu turystycznego sezonu letniego oraz jesiennego. Okres zimowy staję się zresztą wśród turystów z roku na rok coraz częściej ulubioną porą roku na wyprawę w Bieszczady. Ktokolwiek był o tej porze roku w tych niezwykłych górach będzie wiedział dlaczego tak się dzieje. To właśnie wtedy Bieszczady przedstawiają chyba najbardziej bajkową scenerię. To wówczas wędrując przez drzemiące pod śniegiem lasy oraz oblodzone połoniny możemy poczuć się jakbyśmy przebywali w bajkowej krainie lodu. Latem w górach był chyba każdy z nas, ale zima to co innego… Wiele osób zastanawia się czy warto jechać w Bieszczady zimą, czy to bezpieczne i mądre oraz na jakie szlaki się wówczas wybrać? Na wszystkie te pytania próbowaliśmy udzielić niedawno odpowiedzi w naszych postach. Argumentowaliśmy, że zimowy wyjazd w Bieszczady to wspaniały pomysł i niezwykła przygoda o ile przygotujemy się odpowiednio do takiego wypadu. A skoro już zdecydowaliśmy się na ten krok to teraz warto odpowiedzieć na pytanie o to gdzie jechać w Bieszczady zimą. Zaczynajmy! Wetlina Opisu tego, gdzie jechać w Bieszczady zimą nie sposób nie zacząć od Wetliny. Miejscowość ta, również latem, pełni rolę tutejszego Zakopanego – jest centrum życia turystycznego, chociaż oczywiście nie jest tak duża i zatłoczona jak jej tatrzański odpowiednik. Swoją popularność Wetlina zawdzięcza niemal idealnemu położeniu pośród gór i w bezpośredniej bliskości do wejścia na najpiękniejsze bieszczadzkie szlaki. To właśnie również z tego samego względu polecamy tę miejscowość jako najlepszą dla tych, którzy planują zimowe wycieczki na Połoninę Caryńską, Wetlińską czy Rawki. Znajdziemy tu także sklepy, bary i restauracje – słowem wszystko, czego potrzebuje turysta. Kalnica Kalnica to maleńka wieś pełna miejsc noclegowych leżąca nieopodal Wetliny, na trasie pomiędzy nią, a kolejną większą bieszczadzką miejscowością – Cisną. Dlaczego wspominamy o niej mówiąc o tym gdzie jechać w Bieszczady zimą? Otóż to właśnie tu znajduje się położony najbardziej we wnętrzu gór wyciąg narciarski. To właśnie z uwagi na to, że Kalnica aspiruje do miana miejscowości odpowiadającej na potrzeby wszystkich kochających białe szaleństwo uważamy, że warto tutaj o niej wspomnieć. Dodatkowo miejscowość ta leży w bardzo dogodnym miejscu dla wszystkich pragnących zdobywać bieszczadzkie szczyty pokryte zimową szatą – wyruszymy stąd na Smerek lub na Okrąglik. Muczne Jeśli o Kalnicy powiedzieliśmy, że jest maleńką wsią to o Mucznem należałoby rzec, że jest to właściwie osada leśna. Ta miejscowość zagubiona gdzieś głęboko we wnętrzu tzw. bieszczadzkiego worka przez lata była kompletnie niedostępna dla turystów, a dotarcie w jej rejony było marzeniem niejednego śmiałka. Dziś dojedziemy tu wygodnie niedawno odnowioną asfaltową drogą, a nocleg znajdziemy w jednym z kilku dostępnych tu miejsc. Zastanawiając się gdzie jechać w Bieszczady zimą i myśląc o Mucznem należy zadać sobie także pytanie o to, co będziemy tu robić. Na tym całkowitym odludziu mamy do dyspozycji niejedną możliwość – narty biegowe, spacery, czy zdobycie Bukowego Berda i być może nawet Tarnicy. Muczne to jednak przede wszystkim idealna samotnia na wypad z dala od cywilizacji i zgiełku miast. Lutowiska Lutowiska to niewielka miejscowość leżąca nieco mniej we wnętrzu Bieszczadów niż te opisywane powyżej. Położona jest ona przy trasie z Ustrzyk Dolnych do Górnych u podnóży Otrytu. Ta niepozorna dziś wieś może się poszczycić niezwykłą i wielowiekową historią, po której do dzisiaj zostały nieliczne ślady. Do lokalnych zabytków i osobliwości należą bez wątpienia ruiny spalonej w trakcie ostatniej wojny synagogi, niezwykły żydowski cmentarz położony na wzgórzu za dzisiejszą szkołą czy puste miejsce po rozebranej cerkwi wraz z niewielkim zachowanym cmentarzykiem. Co jednak przede wszystkim sprawia, że powinniśmy wziąć Lutowiska pod uwagę myśląc o tym gdzie jechać w Bieszczady zimą? Przede wszystkim jest to wprost idealne położenie miejscowości jeśli zamierzamy zwiedzać, choćby samochodem, miejsca związane z bieszczadzką historią – blisko stąd do Bystrego, Michniowca czy Lipia. Z łatwością dotrzemy z Lutowisk także do sąsiedniego Smolnika nad Sanem z jego niezwykłą bojkowską cerkwią oraz do zapierających dech w piersiach Tworylnego i Krywego. Lutowiska to także wspaniałe miejsce do spacerów po okolicy czy narciarstwa biegowego. Zatwarnica Jak pewnie zauważy uważny czytelnik, próbując odpowiedzieć na pytanie gdzie jechać w Bieszczady zimą sugerujemy przede wszystkim małe miejscowości, niejako „zagubione na końcu świata”. Taka już bowiem nasza natura, że notorycznie w wolnym czasie próbujemy uciec od codzienności, miast, tłoku i hałasu w takie właśnie miejsca trochę „nie z tego świata”. Taką ostatnią miejscowością na naszej liście będzie Zatwarnica. Wieś ta położona jest u północnych zboczy Połoniny Wetlińskiej, pomiędzy jej granią, a doliną Sanu meandrującego pod zboczami Otrytu. Jest to jedno z tych miejsc na świecie gdzie naprawdę „diabeł mówi dobranoc”. Dostaniemy się tu wąską, asfaltową szosą prowadzącą z Procisnego. Dalej przy tym niż do Zatwarnicy jechać się nie da – droga kończy się przy wejściu na tereny Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Kto chciałby kontynuować podróż będzie zmuszony zrobić to na pieszo w kierunku Suchych Rzek. Zatwarnica to wprost wymarzone miejsce dla tych, którzy kochają samotność, poczucie odcięcia od świata zewnętrznego oraz kontakt z dziką, nieposkrmioną przyrodą. Do tutejszych atrakcji należy kontemplowanie ciszy, spacery na tereny pobliskich dawnych bojkowskich wsi, wejście w góry chociażby na wspomnianą już Połoninę Wetlińską lub Dwernik Kamień lub po prostu spędzanie czasu przy kominku z dobrą książką w ręku. Gdzie jechać w Bieszczady zimą – podsumowanie Wszystkich zastanawiających się gdzie jechać w Bieszczady zimą w te strony wiedzie wciąż możliwe tu do odnalezienia poczucie odizolowania od świata, zagubienia w czasie i przestrzeni, cisza i spokój. Ten spokój Bieszczady zawdzięczają w dużej mierze faktowi, że brak tutaj jednej, dużej, dominującej miejscowości, w której skupiałby się cały ruch turystyczny. Wręcz przeciwnie, w Bieszczadach spotkamy rozsiane po całym ich terenie maleńkie wsie i miejscowości liczące nieraz dosłownie po kilkadziesiąt domów. To właśnie tu możemy poczuć prawdziwą pustkę i odcięcie od świata. Wrażenia te spotęgowane są jeszcze dodatkowo w okresie zimowych, kiedy to w Bieszczadach przebywa zdecydowanie mniej turystów niż w sezonie letnim. Czeka tu na nas o wiele więcej miejscowości niż te wspomniane w naszym poście. Inne, o których moglibyśmy pomyśleć to chociażby Wołosate, Ustrzyki Górne, Smerek, Cisna, Terka, Bukowiec, Polana i wiele innych. To właśnie ta mnogość możliwości sprawia, że w Bieszczady wracamy raz po raz jak przyciągani magnesem, również zimą, do czego i Ciebie zachęcamy! Gru 11, 2016
SUDECKIE WYZWANIE Wyzwanie "Zdobywaj Góry" Latem 2021 r. podejmujemy turystyczne wyzwanie „Zdobywaj Góry”, którego partnerem została Fundacja GOPR, a jej nigdy nie odmawiamy „współpracy” szanując i podziwiając jej cele, a zwłaszcza działania. Akcja polegała na zdobyciu w okresie od 1. lipca do 30. września 6 szczytów z 4 pasm górskich (Sudety, Beskidy, Tatry lub Bieszczady) i jednoczesnym sprzątaniu przemierzanych szlaków. Część dochodów z opłat rejestracyjnych planowano przekazać Fundacji GOPR, a każda osoba kończąca wyzwanie mogła liczyć na pamiątkowy medal. Przede wszystkim jednak mogła liczyć na to, że za każdy zdobyty szczyt organizator posadzi jedno drzewo w górach! A dokładnie w okolicy Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Tam jesienią powstał nowy las 😊. Taka akcja daje z pewnością motywację do regularnych wycieczek i możliwość przeżycia pięknego lata w górach! Rejestrujemy się więc na wyzwanie i marzy nam się zdobycie 6 sudeckich szczytów: 🔺 Stóg Izerski, 1105 m 🔺 Śnieżne Kotły, 1490 m 🔺 Śnieżka, 1603 m 🔺 Wielka Sowa, 1015 m 🔺 Szczeliniec Wielki, 919 m 🔺 Śnieżnik, 1424 m Pierwszy i ostatni szczyt dzieli ponad 3 godziny drogi samochodem, więc wyzwanie to nie lada mając do dyspozycji niecały tydzień… Nam nie udaje się mu sprostać… Mimo licznych trudności (poważne uszkodzenie samochodu i konsekwencje tego zdarzenia) realizujemy jednak przynajmniej połowę wyzwania i odwiedzamy „w zamian” kilka sudeckich perełek, jak Zamek Chojnik, Twierdza Srebrna Góra czy Podziemne Miasto Osówka. Baza wypadowa Camp 66 W Sudety wybieramy się z końcem sierpnia, a za bazę wypadową obieramy „Camp 66” w Ściegnach k. Karpacza. Sudeckie szczyty, jak i ta właśnie lokalizacja noclegowa marzyły nam się już od dawna. „Camp 66”, który zachwyca oferowaną infrastrukturą (restauracja, zaplecze kuchenne, grill, ognisko, miejsce do gry w bilard, piłkę, szachy z dużymi figurami, mini plac zabaw) i widokami, (zwłaszcza na Śnieżkę) oraz bogatą ofertą różnych wydarzeń i warsztatów. Można tu przyjechać z kamperem, namiotem, można wynająć namiot wojskowy lub drewniany domek z antresolą. My decydujemy się na tę ostatnią wersję, co szczególną frajdę sprawia dzieciom śpiącym „na piętrze”, a dorosłym przypada do gustu zwłaszcza zadaszony taras ze stołem i wygodnymi krzesłami, z którego roztacza się przepiękny widok (jesteśmy wszak przy ul. Widokowej) na królową Sudetów – Śnieżkę oraz okoliczne szczyty. Piękne widoki, które nas otaczały Zdobycie Śnieżki Górę ze słynnym obserwatorium meteorologicznym zdobywamy nazajutrz po przyjeździe i choć pogoda nie dopisuje, to mamy się gdzie „przytulić” mijając po drodze aż 3 schroniska: „Samotnię”, „Strzechę Akademicką” i „Dom Śląski”. Ten ostatni wspominamy szczególnie miło, bo po zdobyciu szczytu schodzimy przemarznięci i przemoczeni już do suchej nitki, lecz po skonsumowaniu najpyszniejszych frytek w historii i wysuszeniu się (działające grzejniki mimo że to 29 sierpnia!) jesteśmy w stanie wyjść ponownie na siąpiący deszcz, by po ok. 15 minutach dotrzeć do Wielkiej Kopy i zaoszczędzić sobie mozolnej drogi powrotnej korzystając z kolejki krzesełkowej dowożącej nas w 10 minut wprost do Karpacza . Z przystanku „Karpacz Morskie Oko” łapiemy autobus do przystanku „Karpacz Fabryka Papieru”, skąd mamy zaledwie 5 minut drogi spacerem do „Camp 66”. Tu zjadamy najpyszniejszy obiad w historii (zmęczonym wszystko podwójnie smakuje), a zwłaszcza danie lokalne – gzik z ziemniakami w oleju lnianym. Odpoczynek po udanej wędrówce Wróćmy jednak do dwóch pozostałych schronisk na szlaku i ogólnie przebiegu naszej marszruty. Zaczęło się od przejazdu autobusem na trasie „Karpacz Fabryka Papieru” - „Świątynia Wang”, gdyż tu ma swój początek niebieski szlak na Śnieżkę (jak również obszar Karkonoskiego Parku Narodowego). O kościółku „Wang” przewiezionym w 1841 r. wprost z Norwegii i postawionym w Karpaczu (bez użycia gwoździ!) na polecenie cesarza Wilhelma słyszał niemal każdy. Ciekawostką jest, że w 1814 r. odbyła się tu pierwsza runda wyborów do Zgromadzenia Narodowego Norwegii (pierwsze wybory w tym kraju). Zupełnie inne wrażenie robi jednak obiekt widziany na własne oczy! Nie udaje nam się zajrzeć do środka tej wiekowej świątyni, bo na otwarcie musielibyśmy czekać ponad godzinę (w niedziele dostępny od do 18), a nam pilno już na szlak. Jednak samo podziwianie obiektu z zewnątrz i jego otoczenia oraz rozciągającej się z punktu widokowego panoramy daje nam wiele niezapomnianych wrażeń. Świątynia Wang Karkonoski Park Narodowy Wyruszając niebieskim szlakiem wiemy czego się spodziewać – wyłożonej brukiem „autostrady”, aż pod samą niemal Śnieżkę, co często pokazują zdjęcia i programy telewizyjne. Po drodze okazuje się, że są jednak szlaki alternatywne, bardziej dzikie i „nieprzewidywalne”, czyli prawdziwie górskie i przez nas ulubione . A rozciągające się z nich widoki są wyjątkowe! Przepiękny jest odcinek od Domku Myśliwskiego do Schroniska PTTK „Samotnia” im. Waldemara Siemaszki. Z jednej strony zachwycają pionowe uskoki skalne ze spływającymi z góry i wijącymi się niby wstążki strumieniami, a z drugiej rozległa przestrzeń mieniących się kolorami drzew (gdy spogląda się w dół). A zza zakrętu wyłania się oszałamiająca panorama Małego Stawu wraz ze schroniskiem. Ogromna przestrzeń otoczona łańcuszkiem gór. Na niebieskim szlaku Niezwykłe widoki po drodze Mały Staw i schronisko Całe to cieszące oko ukształtowanie terenu zawdzięczają Sudety działalności lądolodu – kto by przypuszczał, że zawędrował aż tutaj! To wielkie obniżenie, tzw. kocioł, który okrążamy podążając niebieskim szlakiem, jest pozostałością wycofującego się czoła lądolodu. „Samotnia” to jedno z najstarszych karkonoskich schronisk, legendarne już, a zatem zawsze zatłoczone… Wzbogacamy się o pieczątkę do książeczki GOT i chrupiąc jabłka na ławce przed budynkiem łapiemy jedyne tego dnia promienie słońca starając się zapamiętać na zawsze to piękno wokół nas. Schronisko "Samotnia" Odpoczywamy w schronisku W dalszą drogę Tylko 15 minut drogi, już coraz bardziej stromej, dzieli nas od kolejnego schroniska - „Strzechy Akademickiej”. Jest mniej zatłoczone, a wyjątkowo przestronne i zadbane w środku (po niedawnym remoncie). I tu „zaliczamy” kolejny postój, pieczątki i lodową ucztę. Rozleniwiamy się, a przed nami wciąż przecież długa droga do zdobycia szczytu. Coraz trudniej podchodzi się, już po wyłącznie wybrukowanym szlaku, choć rekompensują to wciąż cudne widoki na pozostawiony w dole, w kotle, Mały Staw wraz z „Samotnią”. „Dom Śląski” mijamy już bez zatrzymania i pniemy się w górę mając słynny budynek obserwatorium jakby na wyciągnięcie ręki. Dzieci cieszy widok słupków granicznych i kusi zejście szlakiem na czeską stronę . Aż nagle … zaczyna padać… a nawet od czasu do czasu grzmieć. Robi się zimno i nieprzyjemnie… Królowa pokazała nam swoje rozgniewane oblicze… Na samym szczycie spędzamy więc dosłownie chwilę i wracamy (na szczęście łagodną stroną zbocza, a nie po śliskich kamieniach) ogrzać się do schroniska „Dom Śląski”. Charakterystyczny budynek obserwatorium na Śnieżce To jedno z pierwszych w części wschodniej Karkonoszy i najwyżej położone w polskich Sudetach (1400 m Już w XVII wieku wybudowano tu budę służącą za schronienie pasterzom i drwalom. Szybciutko schodzimy na szczyt wspomnianej Kopy (1377 m i korzystamy z wyciągu krzesełkowego, tak jak w sezonie robią to często narciarze (mają jeszcze do dyspozycji orczyki i nartostrady o różnym stopniu trudności), bo stoki Kopy są najpopularniejszym w okolicy terenem uprawiania sportów zimowych. Zjeżdżając obserwujemy trzy piętra roślinne Karkonoszy: subalpejskie (1250 – 1450 m regiel górny (1000 – 1250 m i regiel dolny (500 – 1000 m Wysiadamy po kilku dobrych minutach jazdy i tak kończy się nasza „śnieżna” wyprawa . Złe warunki pogodowe Kopa - Karpacz Atrakcje w Karpaczu Nie sposób zupełnie zignorować tętniącego „pokusami” Karpacza, a szczególnie trudno przychodzi to tej młodszej części rodziny. Zwłaszcza, że mieszkamy tuż u jego granic – zwykły spacer do Biedronki (oddalonej od „Camp 66” o 1 km) gwarantuje oczopląs od ilości tablic zachęcających do odwiedzenia: Muzeum Zabawek, Karkonoskich Tajemnic, Muzeum Techniki i Budowli z Klocków Lego, letniego toru saneczkowego, Parku Bajek, Western City, Domu Lalki Adoptowanej, sztolni oraz Parku Miniatur w pobliskich Kowarach. Jest w czym wybierać, więc na czas tak krótkiego pobytu celujemy w atrakcję choć trochę przybliżającą nas do poznania karkonoskiej duszy. „Karkonoskie tajemnice” to interaktywna wystawa zapoznająca z legendami o Duchu Gór oraz jego tajemnicami. Interaktywna wystawa "Karkonoskie tajemnice" Ciekawie, z „bajerami” (to co dzieci lubią najbardziej), choć trochę straszno… „Karkonoskie tajemnice” nagrodzono w 7. Edycji konkursu National Geographic Polska „7 nowych cudów Polski”. Wystawa znajduje się przy ul. Mickiewicza, w ścisłym centrum Karpacza, tuż obok muszli koncertowej wśród ładnej kompozycji zieleni. ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ Zamek Chojnik i jego okolice Choć to koniec sierpnia, to prześladuje nas nadal deszcz i nieprzyjemna pogoda. Mimo wszystko nazajutrz (nasz ostatni dzień w tych stronach) decydujemy się zdobyć Zamek Chojnik usytuowany w Sobieszowie – dziś części Jeleniej Góry. Docieramy w samą porę (ok. godz. 15), bo mimo że w sezonie udostępniany jest turystom do godz. 18, to przy tak paskudnej pogodzie nawet schowani pod dachem „bileterzy” zwątpili… Dłużej otwarta pozostaje karczma „Chojnik” oraz sam szlak prowadzący do tajemniczego Zamku (ok. 30 minut znakami czerwonymi lub niebieskimi). Sceneria mrocznego lasu i przy panującej aurze oblekająca wszystko naokoło mgła tworzą niezwykłą atmosferę, a „rozrzucone” co i rusz ogromne głazy wzmagają siłę doznań. Jeden z nich przybrał kształt grzyba, inny postać… - w zależności co podpowiada wyobraźnia . Zamek Chojnik Zwiedzamy Zamek Zamek Chojnik istnieje od XIII wieku i choć nigdy nie został zdobyty, to pochłonął go pożar i od XVII wieku do chwili obecnej nie zmienił swojego wyglądu. Zachwyca scenerią i panoramą rozciągającą się z najwyższych partii obiektu. Przyzamkowa restauracja karmi dobrze i pozwala nam osuszyć się i nieco ogrzać. Mimo pogody pojawiają się nieliczni wędrowcy, którzy niestety „spóźnieni” nie mogą wejść już na zamkowy dziedziniec. Drogę na Górę Chojnik pokonujemy szlakiem czerwonym, elegancko ułożoną drogą (jak wiele innych w Karkonoszach), a wracamy już niebieskim - bardziej dzikim i nieprzewidywalnym. Gdyby nie wciąż padający deszcz powspinalibyśmy się pewnie na okoliczne skały, np. Zbójeckie (granitowe jak większość w Karkonoszach) lub zajrzeli do skalnych kociołków czy jaskiń (np. Dziurawy Kamień). Pozostało nam czytać tablice edukacyjne, podziwiać okoliczny las i ukryte w nim wytwory przyrody, meandrować skalistą ścieżką, no i uważnie przechodzić z jednego śliskiego głazu na drugi. Trasa na Górę Chojnik Góra Chojnik Atrakcje Kotliny Kłodzkiej Nazajutrz udajemy się w kierunku Masywu Śnieżnika, a dokładniej spędzamy noc w Międzygórzu (Dom „Pod Błękitnym Dachem”), gdzie wieczorową porą podziwiamy tutejszy cud przyrody – wodospad Wilczki. Teren wokół udostępniono turystom najlepiej jak to tylko możliwe: liczne kładki, mostki, schodki, punkty widokowe umożliwiające podziwianie wodospadu z różnych stron i spędzenie czasu w tym uroczym miejscu na różne sposoby. Przesiadujemy na ławce wsłuchując się w uspokajający szum wody, „podpieramy” barierki wpatrując się w magnetyzującą wodną zasłonę lub (co dzieci lubią najbardziej) przeskakujemy z kamienia na kamień czy po licznych schodkach. Tablica informacyjna zdradza, że jesteśmy na szlaku Marianny Orańskiej – postaci niezwykle zasłużonej dla Ziemi Kłodzkiej oraz innych części Karkonoszy. Warto zapoznać się z biografią tej ciekawej osoby. Wodospad Wilczki Cały dzień (wreszcie pogodny), od wyruszenia z „Camp 66” wczesnym rankiem do późnego spaceru wokół wodospadu Wilczki, poświęcamy odkrywaniu kilku z niezliczonych atrakcji Kotliny Kłodzkiej: zdobywamy Wielką Sowę (najwyższy szczyt Gór Sowich – 1015 m oraz odwiedzamy podziemne miasto Osówka, zahaczamy o centrum Kłodzka, by skosztować lodów oraz „zdobywamy” twierdzę „Srebrna Góra” (największą górską twierdzę w Europie), a także przemierzamy szlak kolei zębatej. Atrakcje Kotliny Kłodzkiej Wielka Sowa nie jest znów tak wielka, bo przejście szlaku do szczytu i z powrotem zajmuje nam ok. 3 godzin. Po drodze zatrzymujemy się na dłużej przy schronisku „Orle”, by nacieszyć oko przepiękną panoramą oraz odbić pieczątkę na pamiątkę . Można tu zaparkować samochód, rozpalić ognisko lub ogólnie zjeść – wszystko oczywiście za odpowiednią opłatą. My zostawiamy auto nieco niżej, na jednym z parkingów wokół Przełęczy Sokolej. Wielka Sowa Pomnik sowy Kolejne schronisko na szlaku – „Sowa” jest nieczynne, a na szczycie nie ma niestety dostępu do wieży widokowej (25 metrów) z powodu remontu. Nie mamy zatem okazji rozejrzeć się po okolicy, choć i tak wokół zalega mgła. Za to w skrzyneczce tuż przy „pomniku” sowy odkrywamy pieczątkę, która wzbogaca oczywiście naszą kolekcję w książeczkach GOT. Podziemne miasto Osówka Osówka Zaledwie 10 minut drogi od Przełęczy Sokolej znajduje się tajemnicze podziemne miasto Osówka (na wysokości 591 m Na tym wzniesieniu powstał kompleks betonowych korytarzy i naziemnych umocnień, który przywódcy III Rzeszy „zlecili” (pod kryptonimem „Riese”) wybudować więźniom z obozu Gross-Rosen. Pokonujemy podziemne labirynty w asyście przewodnika słuchając opowiadanych historii naszpikowanych niewyjaśnionymi do dziś motywami przeznaczenia całego obiektu. Dla dzieci to ciekawa i żywa lekcja historii, a dla dorosłych powtórka i nowe spojrzenie na „starą” wiedzę. Po sytym obiedzie i kawie w restauracji budynku przylegającego do kas i sklepiku z pamiątkami przenosimy się do Srebrnej Góry. Srebrna Góra Zwiedzamy pruską twierdzę Słynie ona przede wszystkim z pruskiej twierdzy, której ogrom i pełną ciekawostek historię przybliża nam przewodniczka ubrana zgodnie z epoką i z pasją opowiadająca o realiach i priorytetach w XVII wieku, o ciężkiej doli żołnierza pruskiego i absurdalnym z dzisiejszej perspektywy prawom, którym podlegał. Uświadczamy nawet wystrzału z broni palnej i całego procesu przygotowania tej niezwykle hałaśliwej „akcji”. Po tej godzince żywej lekcji historii mamy czas dla siebie, by wspiąć się na najwyższą kondygnację twierdzy i podziwiać panoramę okolicznych szczytów z charakterystycznym Szczelińcem Wielkim (czyli płaskim stołem) i poznać wyjątkowych mieszkańców twierdzy – owce i kozy (za 2 zł można kupić dla nich pokarm i własnoręcznie poczęstować) oraz pohasać na przyjemnym placu zabaw. Najlepszą zabawę ma do zaoferowania przylegające do twierdzy „Tyrolkowo” oferujące najpiękniejszą trasę tyrolkową w Polsce, ale działające poza sezonem tylko w soboty i niedziele, a my przybywamy w środę, 1go września… Po zejściu z twierdzy ul. Krętą i przejściu na drugą stronę głównej ulicy wchodzimy w leśną ścieżkę prowadzącą do wiaduktu, a następnie wiszącego mostu sowiogórskiej kolejki zębatej. Wiadukt Liczy ona sobie już 100 lat i łączyła dawniej obie strony Gór Sowich, kopalnie Nowej Rudy z zagłębiem włókienniczym Dzierżoniowa, Bielawy i Pieszyc. Wiadukt wiszący został przerzucony nad najgłębszym na trasie kolejki wąwozem, by umożliwić przejście z Przełęczy Srebrnej w Góry Bardzkie, a pod nim znajdowała się stacja Srebrna Góra Twierdza. Kres kolei nastąpił z końcem I wojny światowej. Błądzimy nieco po lesie, bo trasa jest nieoznaczona i błotnista niestety. Po fakcie doczytujemy, że po pierwszym wiadukcie można przejść górą, co stanowiłoby nie lada przygodę! Za to przed wiszącym mostem należało wyjść ku głównej szosie ścieżką i schodkami, które omijamy, bo szlak jest naprawdę zdziczały i próbujemy wydostać się do góry stromym zboczem najadając się nieco strachu… Wiszący most sowiogórskiej kolejki zębatej Na deser tego owocnego dnia zostawiamy sobie Kłodzko. Po krótkim spacerze głównym deptakiem Starego Miasta jesteśmy zachwyceni zabytkową zabudową pełną płaskorzeźb i innych zdobień. Nie brak w Kłodzku lodziarni i miejsc na solidny posiłek, my wstępujemy do baru „Dobrze”. I dobrze nam robi ta wizyta . Perłą architektoniczną miasta jest Most Gotycki – dawniej na Nysie Łużyckiej, a obecnie na jednym z jej kanałów - Młynówce. Coś pięknego! Kłodzko Spacer po Kłodzku Ziemia Kłodzka to okolica przebogata w cuda przyrody, kultury i rozrywki. Gdyby nie brak czasu, to zajrzelibyśmy jeszcze do kopalni uranu i Jaskini Niedźwiedziej w Kletnie, „podeptali” nieznane nam jeszcze Góry Bardzkie, Bystrzyckie czy Orlickie, odwiedzili Sztolnie Walimskie oraz liczne zamki i pałace, czerpali z bogatej oferty Kłodzka i Kudowy-Zdrój oraz ucieszyli oko Lądkiem, Polanicą czy innymi Zdrojami . Nie możemy się doczekać, by powrócić w te okolice! Sudety w grudniu Nieoczekiwanie, okazja ku temu nadarza się jeszcze w grudniu tego roku! Postanawiamy towarzyszyć skierniewickiej grupie morsów (której członkiem jest tata) w zimowym „ataku” na Śnieżnik (1424 m - drugi po Śnieżce najwyższy szczyt Sudetów. Kwaterujemy się w Stroniu Śląskim w sympatycznym „Poduszka Apartamenty Zielony Dom” w dniu gdy nad tym rejonem Polski szaleje śnieżyca. Kierowcom daje popalić, za to dzieciom funduje ogrom radości i możliwość śnieżnych igraszek . Pożyczamy sanki od naszej gospodyni i suniemy do sklepu przez puste i ciche już wieczorem Stronie w bajkowej scenerii uginających się pod ciężarem śniegu gałęzi drzew i pokrytych puchem ławek, ogrodzeń czy domów… Zimowy wyjazd Sienna - "Czarna Góra" Nazajutrz kierujemy się do zimowej stolicy tych okolic, czyli miejscowości Sienna i jej ośrodka narciarskiego „Czarna Góra”, by… zafundować sobie przejazd zjeżdżalnią grawitacyjną „Czarna Żmija”. Niestety, niby całoroczna atrakcja, a akurat z początkiem grudnia poddano ją pracom konserwacyjnym… Zmieniamy więc plan i chcemy zafundować sobie trochę białego szaleństwa na nartach, lecz jako że jest piątek jeszcze przed sezonem, to stoki działają jedynie do godz. 16… Pozostaje więc poszaleć na śniegu i udać się na spacer. Za cel obieramy nieodległą kopalnię uranu w Kletnie sunąc znów na sankach (niektórzy je ciągnąc) przez ośnieżony las wśród utrzymującej się wciąż bajkowej scenerii. Docieramy w samą porę na zwiedzanie kopalni z przewodnikiem, które poza sezonem oferowane jest tylko kilka razy dziennie w odstępach kilkugodzinnych. Kopalnia położona jest na północnym stoku Żmijowca w Masywie Śnieżnika. Działała w latach 1948-1953 i dała uzysk ok. 20 ton uranu. Mało to czy dużo? O skali wydobycia, przeznaczeniu uranu i losach kopalni oraz zwłaszcza jej górników opowiada niezwykle ciekawie nasz przewodnik – tak, że aż nie mamy ochoty opuszczać tych mrocznych korytarzy . Mamy za to wielką ochotę na obiad, który po przebyciu drogi powrotnej zjadamy przy stoku w karczmie „Czarna Góra”. Posileni, wracamy wtulić się w poduszki, by nabrać sił przed jutrzejszym punktem kulminacyjnym naszej 4-dniowej wycieczki, czyli wyprawą na Śnieżnik. Zimowy spacer Kopalnia uranu Wewnątrz kopalni By zrekompensować dzieciom nieudane próby skorzystania ze zjeżdżalni i orczyków poprzedniego dnia, decydujemy się rozpocząć wędrówkę niebieskim szlakiem na Śnieżnik od wjazdu Luxtorpedą startującą tuż przy wspomnianej karczmie. Jak sama nazwa wskazuje jest superszybka i wygląda bardzo nowocześnie – to 6-cio osobowa kanapa z zamykaną osłoną. Tylko my wjeżdżamy bez nart – pozostali pasażerowie szusują z górnej stacji w dół stoku, choć wielu wybiera bardziej ekstremalne rozwiązanie, czyli ostry zjazd w dół leśną przecinką kończącą się na polance z rozgałęzieniem szlaków. Tą samą drogą i my zmierzamy w to samo miejsce z tą różnicą, że zapadamy się w świeżym śniegu po kolana… Póki co nie jest ubity, bo to przecież 9 rano… Z polanki wchodzimy w las, by kontynuować drogę na Śnieżnik już czerwonym szlakiem. Jest pusto, cicho i magicznie… Gęsty śnieg z jednej strony zachwyca (nieskazitelne czapy, które przybrały kształty drzew, ławek, znaków…), a z drugiej strony bardzo utrudnia marsz (na odkrytych terenach zapadamy się po pas…). Po drodze zmieniają się więc emocje jak w kalejdoskopie – są chwile zwątpienia, jak też wielkiej wewnętrznej motywacji. Wędrówka na Śnieżnik Niebieski szlak Śnieg bardzo utrudnia nam wędrówkę! Docieramy do Schroniska Siłą woli docieramy do Schroniska pod Śnieżnikiem i tu już kończymy naszą wyprawę. Mimo, że chęci zdobycia szczytu są, to nie chcemy kusić losu (bo pogoda w górach zmienną jest…) i zniechęca nas bardzo kompletny brak widoczności… Od morsów, którzy zdobyli szczyt dowiadujemy się, że jest już metalowy szkielet nowej wieży widokowej, która w przyszłym roku zostanie przeszklona i oddana do użytku. Droga powrotna Szkielet nowej wieży widokowej Bez żalu więc wracamy po krótkim odpoczynku w schronisku, bo wiemy że powrócimy tu dla nowej wieży i wspaniałych widoków ze szczytu Śnieżnika . A droga powrotna zawsze wydaje się lżejsza i radośniejsza, no i czeka nas ponowna przejażdżka Luxtorpedą oraz obfity obiad (polecamy „Pizzeria U Prezesowej” w Stroniu Śląskim). Ps. Nie zrealizowaliśmy wyzwania w całości, ale… Szczeliniec zdobyliśmy już kilka lat temu – gdy dzieci ledwo od ziemi odrosły . Polecamy bardzo rodzinom początkującym, gdyż te cudowne formy skalne i niezwykła atmosfera schroniska „Na Szczelińcu” rozkochają już na zawsze w górskich wędrówkach nawet najbardziej niechętnych czy zmęczonych . Warto pomieszkać w tej okolicy (czyli Kotlinie Kłodzkiej) dłużej i czerpać pełnymi garściami z przebogatej oferty tejże przepięknej krainy. Do zdobycia „Korony Sudetów” brakuje nam wciąż dwóch szczytów: Śnieżne Kotły i Stóg Izerski. „Camp 66” stanowi dobry punkt wypadowy, by ten cel osiągnąć. Wystarczy dojechać do Szklarskiej Poręby (0,5 h drogi), by rozpocząć wędrówkę żółtym szlakiem i wspiąć się na Śnieżne Kotły, a tam podziwiać widoki na miarę Alp! Stóg Izerski natomiast łatwo zdobyć startując ze Świeradowa-Zdrój (oddalonego o 55 minut drogi od „Camp 66”). I tu można rozkoszować się podobno bajeczną panoramą na okolicę . Zatem wrócimy w te strony na pewno! Autorka tekstu i zdjęć: Danuta Gawałkiewicz Przeczytałeś artykuł w portalu - Miejsca Przyjazne DzieciomPOLECANE NOCLEGI PRZYJAZNE DZIECIOM: >>KLIKNIJ TU<< Jeśli podoba Ci się nasz artykuł lub masz do niego uwagi, zostaw komentarz poniżej. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Portal
Pierwsze opady śniegu już za nami. Spora część osób wyczekuje prawdziwej i bajkowej zimy - z dużą ilością śniegu i wspaniałymi warunkami do uprawiania sportów zimowych. A jeśli już o nich mowa, to warto tu wspomnieć o sankach, które szczególnym zainteresowaniem cieszą się wśród najmłodszych turystów. Wyjście na sanki jest jedną z popularniejszych form aktywnego spędzania czasu zimą. Chyba każdy z nas w swoim dzieciństwie miał okazję pozjeżdżać na osiedlowej górce, czy gdzieś poza miastem lub w górach. Sanki gwarantują całą moc wrażeń, związanych z zimowym wypoczynkiem. Można na nich zjeżdżać tak naprawdę wszędzie - na górce większej lub mniejszej. Stanowią również nieodłączny element rodzinnych spacerów. Sanki są również doskonałym pomysłem na to, by móc podłączyć się do kuligu - pamiętajmy jednak, by robić to w sposób bezpieczny i przede wszystkim w miejscach, gdzie panuje względny spokój i nie ma natężonego ruchu ulicznego. Sprawdź również: Alternatywne sposoby na spędzenie ferii zimowych. Co robić i gdzie się wybrać? W które miejsca dobrze jest się wybrać na sanki z dziećmi? Chyba każda miejscowość - większa i mniejsza daje wiele możliwości, jeśli chodzi o jazdę na sankach. Powstają zarówno sztuczne górki, jak też naturalne ukształtowanie terenu daje gwarancję udanej zabawy podczas jazdy na sankach. Spora część osób poszukuje przede wszystkim miejsc bezpiecznych, czyli takich, w których nasze dzieci i my sami nie zostaniemy “rozjechani” przez narciarzy. Miejsc przyjaznych “sankowiczom” w Polsce jest naprawdę dużo, w związku z tym warto sprawdzić miejsca, w których my i nasze pociechy będziemy mogli spokojnie pozjeżdżać na sankach. Gdzie na sanki w górach? fot. Ri_Ya, CC0 Nie da się ukryć, że najlepsze warunki do uprawiania wszelakich sportów zimowych, znajdziemy w górach. To nie tylko raj dla narciarzy, ale również wiele możliwości dla dzieci i “saneczkarzy”. Podkreślić należy, że są to przede wszystkim miejsca bezpieczne, przez co unikniemy kontaktu z narciarzami i będziemy mogli w pełni cieszyć się możliwością zjeżdżania na sankach. Sanki w Beskidach W przypadku Beskidu Śląskiego, prawdziwym rajem dla saneczkarzy będą na pewno: Równica w Ustroniu Zimowy plac zabaw w Wiśle Szyndzielnia i Klimczok w Bielsku-Białej Przełęcz Kubalonka w Istebnej Skrzyczne w Szczyrku Sanki w Tatrach W przypadku Tatr również znajdziemy wiele wspaniałych miejsc, jeśli chodzi o sanki. To nie tylko raj dla narciarzy. Warto w związku z tym wybrać się w te miejsca: Rusinowa Polana Kalatówki w Zakopanem Góra saneczkowa na oślej łączce pod Lipkami przy ulicy Stolarczyka w Zakopanem Góra saneczkowa na Równi Krupowej w Zakopanem Góra saneczkowa na Gubałówce Droga pod Reglami Sanki w Bieszczadach Zima w Bieszczadach to niezwykłe doznania dla narciarzy, ale również i dla saneczkarzy. Ci drudzy muszą odwiedzić następujące miejsca: Polanka do jazdy na sankach w Weremieniu Chatka Puchatka - trasa dla bardziej zaawansowanych turystów górki znajdujące się przy obiektach noclegowych Sanki na Dolnym Śląsku Region Dolnego Śląska ma również wiele do zaoferowania dla saneczkarzy, zarówno w Karkonoszach, w Górach Bystrzyckich i Stołowych. Prawdziwą frajdę ze zjeżdżania na sankach można tu czerpać w następujących miejscach: Saneczkowa góra przy ulicy Myśliwskiej 13 w Karpaczu - korzystanie z niej jest płatne (10 zł) bez limitu czasu; Spalona i Schronisko Jagodna w Górach Bystrzyckich Schronisko Pasterka w Górach Stołowych Górki dla saneczkarzy na Przełęczy Jugowskiej w Górach Sowich Miejska górka saneczkowa przy ulicy Parkowej w Karpaczu Sprawdź również: Zimowy wypoczynek w górach z dala od ludzi. Gdzie warto się wybrać? Gdzie pójść na sanki w mieście? fot. CC0 Wiele możliwości, jeśli chodzi o zimową aktywność na śniegu i zjeżdżanie na sankach, dają znane polskie miasta. Każda, nawet najmniejsza, górka może być świetnym rozwiązaniem, jeśli mamy w planach wyjście na sanki z dziećmi. Są też jednak miejsca bardziej popularne i lubiane przez saneczkarzy, na których w pełni bezpiecznie można uprawiać ten zimowy sport. Sanki w Warszawie Mieszkańcy stolicy mogą się z powodzeniem wybrać do: Lasu Kabackiego Dolinki Służewieckiej Kępy Potockiej na Żoliborzu Górkę Szczęśliwicką Lasek Bródnowski na Targówku Sanki we Wrocławiu Jeśli przebywamy lub mieszkamy w stolicy Dolnego Śląska to koniecznie powinniśmy się wybrać w następujące miejsca: Wzgórze Partyzantów Wzgórze Andersa Kilimandżaro przy ulicy Chopina Górka Skarbowców przy ulicy Racławickiej Sanki w Trójmieście Zima nad morzem może być równie piękna i udana, co w pozostałych regionach Polski. W przypadku Trójmiasta, warto się wybrać na sanki w następujące miejsca: Park Oruński Biskupia Górka Jaśkowa Dolina w Gdańsku górki przy Polance Redłowskiej Sanki w Krakowie Na sam koniec zostawiliśmy stolicę Małopolski. Blisko stąd w góry, ale każdy mieszkaniec lub turysta spragniony zimowych wrażeń z sankami w roli głównej, koniecznie powinien odwiedzić: górkę w Parku Tysiąclecia górkę przy Alei Wędrowników w Lesie Wolskim górkę w Parku Kurdwanów Park Krowoderski Mamy nadzieję, że zaproponowane przez nas miejsca, dostarczą niezapomnianych wrażeń dla wszystkich narciarzy. Jeśli macie swoje polecane i ulubione miejsca, w których bezpiecznie można pozjeżdżać na sankach, to koniecznie dajcie znać w komentarzu.
Bieszczady zimą – zastanawiacie się, czy to dobry kierunek na krótką, jednodniową wycieczkę? Odpowiedź brzmi: Bieszczady zawsze są dobrym pomysłem! Zimą również, nawet jeśli nie macie w planach wspinania się po górach. Dzisiaj spróbuję Was do tego przekonać, a żeby to zrobić, przygotowałam dla Was gotowy plan na jednodniową wycieczkę w Bieszczady. Nie wiecie, gdzie jechać w Bieszczady zimą? Poniżej znajdziecie gotową odpowiedź. Bieszczady zimą. Bieszczady zimą – atrakcje Bieszczady zimą to świetny kierunek nie tylko dla aktywnych. Wprawdzie Tarnica zimą czy Chatka Puchatka pokryta śniegiem to bardzo kuszący widok, ale wiem, że nie wszyscy są gotowi na całodzienne wspinaczki po szlakach w nieco utrudnionych warunkach atmosferycznych. Jeśli planujecie wybrać się w Bieszczady całą rodziną i zabieracie ze sobą dzieci, prawdopodobnie ciężkie do przejścia zimą szlaki zupełnie odpadają. Co zatem robić w Bieszczadach, jeśli chodzenie po górach odpada? Jakie są zimowe atrakcje w Bieszczadach? Czy istnieją jakiekolwiek lekkie szlaki turystyczne odpowiednie dla dzieci? W tym wpisie znajdziecie najciekawsze miejsca do zwiedzania w Bieszczadach, atrakcje zimowe dla dzieci i dorosłych i wiele więcej. Bieszczady zimą – gdzie jechać? Solinę widzieliśmy już milion razy, dlatego postanowiliśmy ją ominąć i zwiedzić inne, równie ciekawe i piękne miejsca w Bieszczadach. Kolejka wąskotorowa w Cisnej jest nieczynna do odwołania ze względu na COVID. Wszelkie agroturystyki również. Marzył nam się przytulny domek z kominkiem w Bieszczadach, ale niestety obecna sytuacja w Polsce nie pozwala na wynajem noclegu, dlatego ta opcja także odpada. Postanowiliśmy zatem wybrać się na krótką, jednodniową wycieczkę w Bieszczady samochodem. Wyjazd, który Wam dzisiaj opiszę, odbył się dokładnie 2. stycznia tego roku, więc macie tu same świeże informacje, które na bieżąco będę aktualizowała. Bieszczady zimą – gotowy plan na 1-dniową wycieczkę Mieszkam w Rzeszowie, w województwie podkarpackim. Trasa z mojego miejsca zamieszkania do Ustrzyk Dolnych to dokładnie 115 km i równe 2 godziny drogi. Wyjechaliśmy o 8 rano. O 10 dotarliśmy do Ustrzyk Dolnych. W miejscowej piekarni tuż przy Rynku zaopatrzyliśmy się w drożdżówki i ruszyliśmy w dalszą podróż. Przystanek 1: Lutowiska – punkt widokowy W Lutowiskach znajdują się dwa punkty widokowe. Pierwszy, tuż po wjeździe do miejscowości, z prawej strony u góry drogi – na pewno go zobaczycie. Jest tam specjalne miejsce do zaparkowania, tabliczki informacyjne i zapewne inni turyści. Zdecydowaliśmy się go ominąć i pojechaliśmy na drugi punkt widokowy, który znalazłam w aplikacji Mapy Google. Drugi punkt widokowy znajduje się tuż za Cmentarzem Żydowskim (kirkut). Droga do niego wprawdzie nie jest najlepsza (z asfaltu zmienia się w drogę szutrową), ale bez problemu ją pokonaliśmy i dojechaliśmy samochodem na samą górę. Jeśli nie chcecie ryzykować, możecie zaparkować auto w okolicy cmentarza i wyjść pieszo te 350 metrów do góry. Punkt widokowy w Lutowiskach (za Cmentarzem Żydowskim). W tym punkcie widokowym znajdziecie tabliczkę z dokładnie rozpisanym pasmem gór, które się przed Wami rozpościera. To właśnie tu zrobiliśmy moje ulubione zimowe zdjęcia. Po kilku minutach spędzonych na górze, postanowiliśmy wrócić do auta, ponieważ strasznie wiało, przez co temperatura odczuwalna była dużo niższa niż w rzeczywistości. Ruszyliśmy w dalszą trasę. Przystanek 2: Zagroda Żubrów w Mucznem Zagroda Żubrów w Mucznem to świetna atrakcja zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Przed zagrodą jest spory parking (bezpłatny), więc nie powinniście mieć problemów z zaparkowaniem. Wejście do zagrody jest również bezpłatne, a żubry można oglądać codziennie w godzinach 9-19. Żubry żyją tu w swoim naturalnym środowisku na terenie lasu o powierzchni 7 ha. Gdy dotarliśmy do zagrody, trafiliśmy na porę karmienia żubrów, więc były one w oddali, ale mimo wszystko warto było tu przyjechać i zobaczyć je z daleka. To również świetne miejsce na krótki spacer, więc ubierzcie się ciepło. Droga do Zagrody Żubrów w Mucznem. W Mucznem bardzo popularną i całkiem nową atrakcją (otwartą w listopadzie 2020) jest również 34-metrowa Wieża Widokowa. Wstęp na wieżę jest bezpłatny, na wieży może przebywać jednocześnie 35 osób. Do Wieży można dojść od strony polany Branzberg. Trasa do wieży to ok. 45 minut marszu. Zimą jest to atrakcja przeznaczona dla osób wyposażonych w odpowiednie obuwie i odzież, nadające się do górskich wędrówek, ponieważ do Wieży trzeba dojść. Niezbędna jest też dobra kondycja. My nie zdecydowaliśmy się na wyjście do wieży ze względu na brak odpowiedniego obuwia, ale niewykluczone, że wkrótce wybierzemy się tam ponownie, by podziwiać krajobraz Bieszczad z góry. :) Przystanek 3: Zajazd pod Caryńską Czyli czas na obiad, bo zapewne jesteście już głodni. Po drodze zauważyliśmy, że Zajazd pod Caryńską jest czynny, mimo aktualnej sytuacji epidemiologicznej panującej w naszym kraju. Co najważniejsze – można tam zarówno skorzystać z toalety, jak i zamówić jedzenie na wynos oraz zjeść je w specjalnie przeznaczonym do tego namiocie (oczywiście, na własną odpowiedzialność, ale da się). My zamówiliśmy żurek (12 zł). Odebraliśmy go na zewnątrz, przez okno. Zjedliśmy na ławce przed lokalem. Było zimno, ale skutecznie nas rozgrzał. Przystanek 4: Schronisko pod Małą Rawką Od Zajazdu pod Caryńską do następnego punktu dzieli Was jakieś 8 minut jazdy samochodem. Na miejscu jest duży parking, gdzie bez problemu zaparkujecie (bezpłatny). Aby tam trafić, wystarczy wpisać w nawigacji Google: schronisko Mała Rawka. Parking przed lekkim szlakiem do Bacówki pod Małą Rawką, bezpłatny. Do Bacówki pod Małą Rawką wiedzie krótka, lekka i przyjemna trasa. Ok. 900 metrów do przejścia, bez żadnego wspinania czy niebezpiecznych odcinków. Moim zdaniem to idealne miejsce na spacer z dziećmi. Nie mowię tu o wózku, bo wózkiem raczej ciężko byłoby operować po ośnieżonej drodze. Jeśli wybieracie się tam z dziećmi, możecie zabrać ze sobą sanki, żeby po powrocie ze szlaku wyciągnąć je z auta i przez chwilę pojeździć. Obok szlaku (na samym początku, niedaleko parkingu) jest kilka górek, z których można zjeżdżać. Droga do Bacówki pod Małą Rawką. Tam to dopiero było magicznie: wspaniałe widoki na połoniny, zima niczym w krainie śniegu, a na końcu grzane wino na rozgrzewkę. Bacówka pod Małą Rawką. Bieszczady zimą. Podczas naszej wycieczki śnieg na tym szlaku był wydeptany, gdzieniegdzie pojawiał się lód – warto mieć to na uwadze i zabrać ze sobą buty, które nie będą się ślizgały czy przemakały. Szlak zielony do Schroniska pod Małą Rawką to świetne miejsce na 30-40 minutowy spacer. Schronisko pod Małą Rawką. I tutaj kończymy naszą wycieczkę w Bieszczady zimą. Jak widzicie, zima w Bieszczadach jest magiczna. To był świetny dzień! Mam nadzieję, że zainspirowałam Was do ruszenia się w Bieszczady, mimo zimowej aury. Już wkrótce na blogu opiszę kolejne wycieczki w te okolice. A na koniec mam jeszcze dla Was mapę z zaznaczonymi punktami, które zwiedziliśmy podczas tej wycieczki. Mam nadzieję, że to Wam ułatwi wyjazd. Bawcie się dobrze! :) Kliknij, żeby zobaczyć wszystkie punkty wycieczki na mapie: Bieszczady 1-dniowa wycieczka Cała trasa 1-dniowej wycieczki w Bieszczady.
gdzie w bieszczady zimą z dziećmi